Szkoła snowboardu · odcinek 2
Nauka jazdy na snowboardzie – od czego zacząć? To pytanie zadaje sobie każdy, kto pierwszy raz staje na desce – zwykle tuż przed tym, jak po raz dziesiąty wyląduje na śniegu. Ten artykuł prowadzi Cię przez ten dzień krok po kroku.
Autor: Piotr

Nauka jazdy na snowboardzie – od czego zacząć? To pytanie zadaje sobie każdy, kto pierwszy raz staje na desce – zwykle tuż przed tym, jak po raz dziesiąty wyląduje na śniegu. Dobra wiadomość: pierwszy dzień prawie zawsze wygląda podobnie, więc da się go przejść mądrze zamiast na oślep. Przez lata uczenia widziałem, że o tym, czy ktoś pokocha snowboard, czy odpuści po godzinie, decyduje nie talent, tylko kolejność rzeczy, które robi na starcie. Ten artykuł prowadzi Cię przez ten dzień krok po kroku.
Zanim wejdziesz na stok – 10 minut, które oszczędzą Ci wielu upadków
Największy błąd początkujących to wjazd na stok od razu po zapięciu obu nóg. Snowboard rządzi się inną logiką niż narty i Twoje ciało musi ją najpierw poczuć. Zanim ruszysz w dół, poświęć chwilę na płaskim terenie u podnóża stoku.
Ustal najpierw, którą nogę stawiasz z przodu. Jeśli lewa – jesteś regular; jeśli prawa – goofy. Najprościej sprawdzić to prosząc kogoś, żeby lekko pchnął Cię w plecy: noga, którą odruchowo wysuniesz do przodu, żeby złapać równowagę, to Twoja noga prowadząca. (Rozpisałem to szerzej w osobnym odcinku o goofy i regular.)
Potem zapnij tylko przednią nogę i pobaw się na płaskim – odpychaj się jak na hulajnodze, tzw. rollern. Ten ruch przyda Ci się przy każdym wyciągu i wysiadaniu, więc warto go oswoić od razu.
Ćwiczenia na płaskim, zanim zjedziesz choćby metr
Zanim skierujesz deskę w dół, wykonaj kilka prostych ćwiczeń, żeby poczuć, jak deska reaguje na Twoje ruchy. To patent, który świetnie sprawdza się w niemieckich szkołach jazdy – kilka minut na płaskim zwraca się później dziesiątkami mniej upadków.
- Wstawanie z obu krawędzi. Zepnij obie nogi, usiądź na śniegu i wstań najpierw przez krawędź od palców (przednią), a potem przez krawędź od pięt (tylną). Wstawanie to umiejętność sama w sobie – będziesz to robić dziś dziesiątki razy.
- Przenoszenie ciężaru. Stojąc w miejscu, przenoś ciężar ciała powoli w stronę nosa deski, a potem w stronę tyłu. Poczuj, jak deska pracuje pod stopami.
- Stanie na krawędziach. Delikatnie unoś palce stóp, a potem dociskaj je do śniegu, na zmianę. Tak samo z piętami. To fundament późniejszego skręcania i hamowania.
- Małe skoki. Kilka małych podskoków w miejscu na desce – uczą balansu i tego, że deska jest częścią Ciebie, a nie wrogiem.
Jak bezpiecznie upadać – bo upadać będziesz
Upadki to nie porażka, tylko część nauki. Sęk w tym, żeby upadać tak, by nie skończyć z bólem nadgarstka w pierwszej godzinie. Najczęstsza kontuzja początkujących bierze się z odruchu podpierania się wyprostowanymi dłońmi.
- Przy upadku do przodu: zwiń dłonie w pięści, przedramiona trzymaj blisko ciała i staraj się przyjąć upadek na przedramię, nie na wyprostowaną rękę.
- Przy upadku do tyłu: schowaj brodę do klatki i rozłóż upadek na pośladki oraz zaokrąglone plecy, jakbyś się przetaczał. Nie łap się rękami za śnieg za plecami.
Warto pierwszego dnia założyć ochraniacze nadgarstków i ewentualnie ochraniacze bioder – nie ujmują nic z frajdy, a potrafią uratować cały wyjazd. Temat upadania rozwijam w osobnym odcinku serii.
Spadający liść – pierwsza technika, która daje kontrolę
Kiedy czujesz się już pewnie na płaskim, czas na pierwszy zjazd – ale nie na wprost. Zaczynasz od techniki zwanej spadającym liściem (po angielsku falling leaf, po francusku feuille morte). Zjeżdżasz bokiem, na jednej krawędzi, kontrolując prędkość samym naciskiem stóp.
- Ślizg na piętach. Stań na łagodnym stoku tyłem do zbocza, na krawędzi od pięt. Delikatnie unieś palce stóp – deska zacznie się sunąć w dół. Docisk palców = zwolnienie i zatrzymanie.
- Sterowanie kierunkiem. Przenosząc ciężar bardziej na jedną nogę, sprawisz, że deska pojedzie lekko w bok. Zmieniając nogę – w drugą stronę. Zjeżdżasz zygzakiem, jak spadający liść.
- Ślizg na palcach. To samo powtórz przodem do zbocza, na krawędzi od palców. Ta strona jest mniej intuicyjna, więc daj sobie czas.
Spadający liść to Twoja karta bezpieczeństwa na resztę życia na desce – nawet na stromym, nieznanym stoku zawsze zjedziesz nim spokojnie w dół.

Wyciąg – ostatnia przeszkoda pierwszego dnia
O wyciągach warto powiedzieć osobno, bo to właśnie orczyk potrafi zepsuć humor bardziej niż upadki na stoku. Jeśli na oślej łączce jest taśma lub tzw. czarodziejski dywan – korzystaj z niej bez wahania. Na krzesełku odpnij tylną nogę, na wjeździe połóż ją na podkładce (stomp pad) między wiązaniami i zjeżdżaj z krzesełka spokojnie, prosto.
Orczyk jest trudniejszy dla snowboardzisty niż dla narciarza, bo jedziesz bokiem – dlatego poświęciłem mu cały osobny odcinek serii. Pierwszego dnia, jeśli masz wybór, trzymaj się taśmy albo krótkich krzesełek.
Klasyczny błąd: patrzenie pod nogi. Początkujący wpatrują się w deskę i we własne stopy – a ciało zawsze podąża za wzrokiem. Efekt: sztywna sylwetka, utrata równowagi i zjazd w przypadkowym kierunku. Patrz tam, gdzie chcesz jechać, kilka metrów przed siebie. Ramiona, biodra i nogi same pójdą za spojrzeniem. To jedna zmiana, która przyspiesza naukę bardziej niż jakakolwiek inna.

Kilka rzeczy, które ułatwią Ci ten dzień
- Nie przemęczaj się. pierwszy dzień jest męczący, bo używasz mięśni, o które nigdy nie dbałeś. Rób przerwy, zanim padniesz ze zmęczenia – zmęczenie to główna przyczyna głupich upadków.
- Wypożycz sprzęt. na start miękka, krótsza deska all-mountain wybacza błędy. Nie kupuj sprzętu pierwszego dnia – wypożycz i poczuj, co Ci pasuje. O doborze deski jest osobny odcinek.
- Ubierz się mądrze. kask to nie opcja. Rękawice, gogle i ubranie warstwowe – żeby nie zmarznąć i nie przegrzać się na przemian.
- Rozważ instruktora. jeden dzień z instruktorem na starcie oszczędza tygodni oduczania złych nawyków. To najlepiej wydane pieniądze w całej snowboardowej przygodzie.
Co dalej?
Jeśli przeszedłeś przez ten dzień – ustaliłeś pozycję, oswoiłeś deskę na płaskim, nauczyłeś się padać i zjeżdżać spadającym liściem – masz solidne fundamenty. Kolejny krok to zamiana ślizgania na prawdziwe skręty. Zajrzyj do odcinka o pierwszych skrętach, do poradnika o bezpiecznym upadaniu oraz do przewodnika po wyciągu orczykowym, który uratuje Ci niejeden wyjazd.


