Szkoła snowboardu · odcinek 3
Jak upadać na snowboardzie? To pytanie brzmi absurdalnie, dopóki nie skończysz pierwszego dnia z opuchniętym nadgarstkiem i przekonaniem, że ten sport nie jest dla Ciebie. Prawda jest taka, że upadków nie unikniesz – ale możesz zdecydować, czy będą kosztować Cię siniaka, czy sześć tygodni w gipsie.
Autor: Piotr
Przez lata uczenia widziałem dziesiątki kontuzji początkujących i prawie wszystkie brały się z jednego odruchu, którego da się oduczyć w kwadrans.

Dlaczego snowboardziści upadają inaczej niż narciarze
Na nartach masz dwie niezależne nogi i kijki – gdy tracisz równowagę, możesz zrobić krok albo się podeprzeć. Na desce obie stopy są przypięte do jednej sztywnej płyty. Nie zrobisz kroku ratunkowego. Kiedy tracisz balans, całe ciało leci razem z deską i jedyne, co możesz kontrolować, to sposób lądowania.
Dlatego snowboard ma swoją charakterystyczną parę upadków: do tyłu, na pośladki i plecy (gdy przekrawędziujesz na piętach), oraz do przodu, na kolana i ręce (gdy złapiesz krawędź od palców). Każdy z nich ma inną technikę i inne ryzyko. Trzeba znać oba.
Upadek do przodu – pięści zamiast dłoni
Ten upadek zdarza się, gdy przednia krawędź deski zahaczy o śnieg. Lecisz twarzą w stok, szybko i bez ostrzeżenia. Odruch mówi: wyprostuj ręce i podeprzyj się. Ten odruch łamie nadgarstki – cały ciężar ciała plus prędkość trafiają w jeden staw pod złym kątem.
- Zwiń dłonie w pięści. Nie prostuj palców, nie rozkładaj dłoni. Zwinięta pięść nie da się wygiąć do tyłu.
- Trzymaj łokcie przy ciele. Przyjmij upadek na przedramiona i klatkę piersiową, nie na wyprostowane ręce. Duża powierzchnia rozkłada siłę uderzenia.
- Padaj na kolana. Jeśli zdążysz, złap kontakt ze śniegiem najpierw kolanami, potem przedramionami. To najmiększa sekwencja.
- Głowa schowana. Odruch podnoszenia głowy do góry przy upadku na twarz kończy się uderzeniem brodą. Broda przy klatce.
Upadek do tyłu – najgroźniejszy, bo najczęstszy
To upadek początkującego numer jeden. Zdarza się przy nauce ślizgu na piętach, gdy tylna krawędź złapie śnieg. Lecisz na plecy, a ręce automatycznie idą do tyłu, żeby złapać ziemię. To dwa razy zła decyzja: łamiesz nadgarstek i lądujesz głową o stok.
- Ręce blisko ciała: nie prostuj rąk do tyłu. Trzymaj je przy ciele albo skrzyżowane na klatce.
- Broda do klatki: broda mocno do klatki piersiowej. To jedyna rzecz, która ratuje tył głowy przed uderzeniem o twardy stok. Zapamiętaj to jako jedyną rzecz z całego artykułu, jeśli nie zapamiętasz nic innego.
- Przetocz się: nie próbuj się zatrzymać w powietrzu. Rozłóż upadek: pośladki, potem zaokrąglone plecy, jak przy przewrocie w tył. Plecy okrągłe amortyzują, plecy proste uderzają.
Powtórzę, bo to naprawdę ważne: przy upadku do tyłu chowasz brodę. Wstrząśnienia mózgu u początkujących snowboardzistów biorą się prawie zawsze z tego jednego zaniedbania.

Klasyczny błąd: walka z upadkiem do samego końca. Początkujący, czując utratę równowagi, sztywnieją i machają rękami, próbując uratować sytuację – a potem lądują sztywni jak deska, w najgorszej możliwej pozycji. Tymczasem kiedy upadek jest już przesądzony, najlepsze, co możesz zrobić, to go zaakceptować: ugnij nogi, zejdź niżej, zwiń się i przyjmij go miękko. Im niżej jesteś w momencie upadku, tym mniejszą drogę pokonuje Twoje ciało. Krótko: nie walcz – kucnij i zwiń się.
Trzy rzeczy, które warto mieć na sobie
Nie jestem fanem obwieszania początkujących ochraniaczami od stóp do głów, ale trzy rzeczy naprawdę zmieniają statystykę pierwszego sezonu.
- Kask – nie podlega dyskusji, w żadnym wieku i na żadnym poziomie. Kropka.
- Ochraniacze nadgarstków – najlepszy stosunek ceny do uratowanych wyjazdów. Sztywna szyna nie pozwala nadgarstkowi wygiąć się do tyłu, nawet jeśli odruchowo się podeprzesz. Pierwszy sezon – obowiązkowo.
- Ochraniacze bioder – spodenki z wkładkami na pośladki i kość ogonową. Kość ogonowa to bolesna i długo gojąca się kontuzja, a spodenki kosztują tyle, co jeden karnet.
Wstawanie – bo to połowa pierwszego dnia
Upadanie jest łatwe. Wstawanie potrafi wykończyć psychicznie – zwłaszcza gdy robisz to trzydziesty raz i zaczynasz się zastanawiać, po co Ci to było. Technika jest prosta, tylko trzeba ją znać.
- Wstawanie z krawędzi od pięt: Usiądź, podciągnij kolana do klatki, przekręć deskę tak, żeby leżała w poprzek stoku (prostopadle do linii spadku). Chwyć ręką za krawędź od palców, dociśnij pięty i wstań jednym płynnym ruchem, prostując nogi. Kluczowe: deska musi być w poprzek stoku, inaczej odjedzie Ci spod ciała.
- Wstawanie z krawędzi od palców: Przetocz się na brzuch, podkul nogi, ustaw deskę w poprzek stoku, oprzyj się na kolanach i dłoniach. Dociśnij palce stóp do krawędzi, przenieś ciężar nad deskę i wypchnij biodra do góry, prostując się. Ta metoda jest dużo mniej męcząca – używaj jej, gdy tylko możesz.
Zasada praktyczna z lekcji: jeśli po dwóch próbach nie wstajesz z pięt, przetocz się na brzuch i wstań przez palce. Uczniowie, którzy się tego trzymają, kończą dzień z siłami na ostatni zjazd. Ci, którzy uparcie szarpią się na piętach, kończą go w barze o godzinę wcześniej.

Co dalej?
Gdy upadanie i wstawanie przestaną Cię przerażać, cała reszta nauki idzie szybciej – bo przestajesz jeździć w napięciu, a napięte ciało nie uczy się techniki. Kolejny krok to spadający liść, czyli pierwsza technika, która daje Ci realną kontrolę nad prędkością. Zajrzyj też do odcinka o pierwszym dniu na desce oraz do przewodnika po orczyku, jeśli wyciąg wciąż budzi w Tobie respekt.






Marcin
Chyba brakuje informacji o tym że warto mieć ochraniacze kolan, zwłaszcza że polecacie upadanie na kolana. Przy upadku na lód to może być bolesne.
Ochraniacze nadgarstków to sprawa sporna, bo można nie złamac nadgarstka ale ochraniacz może złamać kość przedramienia, bo tworzy się dźwignia.
Dodatkowo, wkładka na kość ogonowa powinna być gruba, ale miękka, bo gry jest sztywna, to uderzenie i tak przenosi się na kość, zamiast zamortyzować. Warto zwrócić uwagę na materiał z którego jest zrobiona wkładka.