Piękny i brzydki snowboard podczas Igrzysk Olimpijskich Pekin 2022

Co było fajne, a co było po prostu słabe.

Obiektywno – subiektywne podsumowanie Igrzysk – autor Igor Świeczak

Jak co 4 lata zbieramy się przed komputerami, telewizorami lub ściągamy apkę, która pozwoli nam cieszyć się kolorowym, sportowym cyrkiem zwanym Igrzyskami Olimpijskimi. Przy każdej tego typu imprezie – wszyscy stajemy się ekspertami sportowymi, chociaż pewnie w snowboardzie nikt z nas przez 4 lata nie obejrzał ani jednych zawodów. Co najwyżej, oglądaliśmy skróty najciekawszych, najbardziej zwariowanych przejazdów / tricków z takich eventów jak X-Games, US Open, Natural Selection, czasem FreerideWorldTour, głównie dzięki startom naszej rodaczki Zuzy Witych (ale to w sumie narty:) Ci którzy mieli trochę więcej szczęścia mogli zobaczyć na żywo LAAX Open w przerwie między Aperolkami, czy co tam jest teraz modne do nawadniania się na Alpejskich stokach.

Prawdopodobnie większość z nas kibicowała tylko tym bardziej znanym nazwiskom, lub tym podsuniętymi nad i podprogowo przez komentatorów. I w sumie czemu nie? Nic w tym złego. Snowboarding jest dla wszystkich i każdy powinien z niego czerpać dokładnie tyle ile chce.

Dla tych, którzy nie mieli czasu oglądać wszystkich zawodów lub chcą dowiedzieć się o kilku smaczkach które wyłapałem podczas Igrzysk, zapraszam poniżej.

Na pierwszy strzał poszedł kobiecy Slopestyle.

Konkurencja rozgrywana w Genting Snow Park w Zhangjiakou – dla ciekawostki wszystkie rozgrywane zawody odbywały się na obiektach zbudowanych całkowicie na sztucznym śniegu. 

W przeciwieństwie do ostatnich Igrzysk z Korei – nie było na co narzekać (dla przypomnienia: zawodniczki startowały w koszmarnych/skandalicznych warunkach pogodowych, pod presją organizatorów i harmonogramów transmisyjnych). Dziewczyny miały w końcu szansę pokazać najwyższy poziom żeńskiego snowboardingu. Pogoda była piękna, lekki wiatr w plecy, temperatura -19 stopni, śnieg twardy i ubity. Tor do slopestyle`u był ciekawy, podzielony na 3 sekcje jibbowe i 3 sekcje z hopkami w dodatku ozdobiony motywem muru chińskiego – co uważam za bardzo fajne nawiązanie kulturowe.

Lądowania były strome i długie, sekcja jibbowa konkretna, a przeszkody pozwalały na różne wariacje in i out, jak choćby rodeo out, underflip out czy millerflipy.

Czy przebieg konkurencji był w jakiś sposób kontrowersyjny? Raczej nie. Dziewczyny naprawdę fajnie, równo i strategicznie podchodziły do swoich przejazdów. Trochę mi szkoda Anny Gasser, która moim zdaniem była faworytką zawodów, ale nie potrafiła ustać swoich meega długich lotów i wariacji double cork.

Trochę jakby dostała za dużo kopa, czy to od wiatru „pod narty” czy to za dużo skrzydeł od sponsorów. W sekcji raili, podobał mi się przejazd Laurie Blouin z Kanady, która nie bała się zaatakować linii dłuższych poręczy i transferować z jednej na drugą, co uważam za o wiele trudniejsze i bardziej techniczne, niż lekkie dotknięcie raila i rotacje 540 out na zejściu.

Podobał mi się też start młodej Anniki Morgan (GER) (siostry Ethana Morgana), pomimo braku doświadczenia, konsekwentnie dostała się do finałów i zajęła 8 miejsce tuż przed legendą damskiego snowboardu – Jamie Anderson (USA), dla której były to już 3 Igrzyska i prawdopodobnie ostatnie.

Na koniec zostawiłem sobie przejazd Zoi Sadowski-Synnott. Po dość asekuracyjnym przejeździe sekcji railowych (chociaż 27in na down-railu było całkiem imponujące), poleciała naprawdę grubo firmowym sw bs 9 z podkręconych sióstr (podkręcone, wyprofilowane pod kątem, bliźniacze hopki w sekcji 4), żeby przelecieć gładko fs double 1080 i postawić „kropkę nad i” przekozackim bs double 10 głęboko na lądowaniu. Lepiej nie mogła sobie tego wymarzyć, ponieważ był to ostatni przejazd tych zawodów i który dosłownie w ostatnim momencie zadecydował o kolejności na podium.

Najpiękniejszym momentem jak dla mnie, chyba całych igrzysk – była reakcja pozostałych dziewczyn. Wszystkie obecne na finiszu panie, niezależnie od kraju pochodzenia, rzuciły się na Zoi, ściskając ją i siebie nawzajem gratulując naprawdę epickiego przejazdu. Prawdziwa esencja sportowego zachowania – bo właśnie tak snowboarding powinien wyglądać.

1. Zoi Sadowski – Synnott (NZL)
2. Julia Marino (USA)
3. Tess Coady (AUS)\

I tutaj można by artykuł zakończyć – tymi pięknościami, ponieważ ciąg dalszy w wykonaniu panów nie był już tak czarujący.

Po pięknych finałach igrzysk z Sochi (2014), gdzie stylowym przejazdem złoto zdobył Sage Kotsenburg, w finałach w PyeongChang (2018) wygrał mega-stylowy Red Gerard, wielkim rozczarowaniem dla mnie było forsowanie gimnastyki artystycznej robotów w Pekinie. Całe zawody sprowadzały się do tego, kto wyląduje dodatkową rotacje 180 w kombinacji triple corków.

I nie miałbym tutaj nic do powiedzenia, ale sędziowie pushując ten sport w kierunku spin-to-win, sami zapędzili się w kozi róg i podczas finału nie zauważyli, że Max Parrot, który swoją drogą przeleciał cały slopestyle podręcznikowo, to podczas ostatniej ewolucji, zamiast łapać deskę, trzymał się za KOLANO!!! mimo to uzyskał najwyższą notę 90.96. No cóż…. w internecie i na profilach social media sędziów, możemy poczytać na ten temat sporo, chociaż wszystko sprowadza się do mało przekonujących wymówek.

Co zatem było warte zapamiętania? (oprócz #kneegate)
Na pewno drugie miejsce Su Yiminga. Chińczyk miał bardzo fajny i kreatywny przejazd po sekcji jibbowej – m.in. frontflip out z domku i handdrag na canonie, aby później posadzić cab triple 14, bs 16 i bs triple 18. Dobrze było zobaczyć w formie Marka McMorrisa z precyzyjna jazdą po railach i trzema triplami (sw bs16, fs 14, bs 16) na hopkach. I w tej kolejności mamy podium:

1. Max Parrot (CAN)
2. Su Yiming (CHN)
3. Mark McMorris (CAN)

Hitem internetu, przynajmniej we Włoszech, oraz dużym powodem do dumy było 5 miejsce Emiliano Lauzi, który swój przejazd jako jedyny zaczynał dropem z „Muru Chińskiego”(!)

Na komentarz sędziów odnośnie sytuacji i warunków podczas Slopestyle przyjdzie nam jeszcze chwilę poczekać. (zapewne jak wszyscy bezpiecznie opuszczą Chiny)


Snowboard Beijing 2022 | Men’s slopestyle extended highlights:
https://www.youtube.com/watch?v=kzeNV_VkQFc

Men’s Snowboard Slopestyle Final | Full Replay | #Beijing2022:
https://www.youtube.com/watch?v=Voapa0gQ0mo

Women’s Snowboard Slopestyle Final | Full Replay | #Beijing2022:
https://youtu.be/K646G3IS0zs

Snowboard Beijing 2022 | Women’s slopestyle final highlights:
https://youtu.be/ahlkb15G6tQ

Kontynuujmy zatem do następnej konkurencji na liście, czyli Slalom równoległy.

Po udanych przejazdach kwalifikacyjnych naszych rodaków:
5 lokata Oskara Kwiatkowskiego, 7. Michała Nowaczyka oraz 8 miejsce Oli Król – które dały nam spore nadzieje. Ola zakwalifikowała się nawet do ćwierć finałów, niestety później nie było już tak różowo i wypadła z trasy, a walkę o medale kontynuowali faworyci.

Tutaj duże gratulacje dla Ester Ledeckiej (CZE) za obronę złotego medalu z PyeongChang, oraz dla Victora Wild`a, który ostatnio nie miał najlepszych wyników (pomimo dominacji w 2014 w Sochi- 2 złote medale), teraz udało mu się zgarnąć brąz (choć był bliski walce o finał).


Kobiety:

1. Ester Ledecka (CZE)
2. Daniela Ulbing (AUT)
3. Gloria Kotnik (SLO)

Mężczyźni:

1. Benjamin Karl (AUS)
2. Tim Mastnak (SLO)
3. Victor Wild (ROC)


Snowboard – Men’s & Women’s Parallel Giant Slalom Finals | Full Replay | #Beijing2022:
https://youtu.be/0yapsVkrJDE



Zawsze ze sporymi emocjami ogląda się Snowboard cross (pod warunkiem, że mamy komu kibicować), gdzie na jednym torze ściga się ze sobą 4 zawodników/czek i do samego końca nie wiadomo kto dojedzie do mety pierwszy. Zawody na torze SBX rozpoczęły kobiety, gdzie początkowo pogoda nie była najlepsza – lekki opad śniegu. Mogliśmy stawiać na kilka faworytek, w moim zestawieniu była to Michela Moioli z Włoch, niestety odpadła w półfinale oraz młodziutka (20 letnia) Julia Pereira de Sousa Mabileau (FRA), która niefortunnie odpadła w ćwierćfinale.

Ostatecznie wygrała mały finał i tym samym zdobyła 5 miejsce (w PyeongChang zdobyła srebro). Wielkim powrotem śmiało możemy nazwać występ Lindsey Jacobellis, która na własne życzenie przegrała złoto w Turynie w 2006(!) gdzie na ostatniej skoczni nie udało jej się wylądować method graba. Tym razem nie popełniła tego błędu i zasłużenie wywalczyła złoto. Ponownie stając na podium po 16 latach! Ode mnie wielkie Brawo!

Może nie chronologicznie, ale podsumujmy jeszcze chłopaków.

Męski snowboard cross to również bardzo surowa walka, od samego startu, gdzie do pokonania jest sekcja spinów lub jak kto woli „wu-tangów” (przeszkoda przypominająca symbol legendarnej ekipy Wu-Tang). Jednak najwięcej emocji jest na bandach. Właśnie tam zawodnicy rozgrywają taktyczną walkę o zwycięstwo. Wypychając przeciwnika na zewnątrz toru lub ścinając zakręt tak, aby zamknąć drogę i jednocześnie zmuszając drugiego zawodnika do przecięcia wewnętrznej chorągwi.

Od początku wyścigu do samego końca nie wiadomo kto zwycięży, kto się wywróci, kto pozostanie na torze, a kto zdobędzie prowadzenie mocno pompując na rollerach. I tak właśnie wyglądał finał. Bardzo mocno zaczął Eliot Grandin (CAN), zresztą poprzednie rundy również wygrywał świetnym startem.

Jednak Alessandro Haemmerle (AUT) wcale nie miał zamiaru odpuszczać i po sekcji skoczni i rollerów dogonił, a nawet udało mu się wyprzedzić Kanadyjczyka. Ostra walka trwała do samego końca, a o zwycięstwie decydowało zdjęcie z fotokomórki. Różnica między zawodnikami to 1/200sec – czyli 0,02s.

SBX mężczyźni:

1. Alessandro Haemmerle (AUT)
2. Eliot Grondin (CAN)
3. Omar Visintin (ITA)
poza podium:
4. Julian Lueftner (AUT)

SBX kobiety:
1. Lindsey Jacobellis (USA)
2. Chloe Trespeuch (FRA)
3. Meryeta Odine (CAN)
poza podium:
4. Belle Brockhoff (AUS)

Snowboard – Men’s Snowboard Cross Final | Full Replay | #Beijing2022:
https://www.youtube.com/watch?v=Xeplv0Az1eg

Snowboard Beijing 2022 | Men’s cross final highlights:
https://www.youtube.com/watch?v=ww83kvCK1W0

Snowboard – Women’s Snowboard Cross Final | Full Replay | #Beijing2022:
https://www.youtube.com/watch?v=ARFvvEmL5Qc

Redemption for Lindsey Jacobellis! | Snowboard Beijing 2022 | Women’s Cross Highlights:
https://youtu.be/_ivE13wisRM

Halfpipe

Matka chrzestna wszystkich konkurencji freestylowych na Igrzyskach Olimpijskich. Począwszy od Nagano w 1998 – nieprzerwanie obecna, a nawet rozrosła się o Freeski. Sama konstrukcja od tego czasu nieco nam urosła. Teraz zawodnicy na obiekcie Secret Garden Olympic Halfpipe mają przed sobą do pokonania i zaprezentowania swoich umiejętności – pół rynnę o długości 220m i wysokości ścian 7,2m (!) (Jeśli ktoś z czytelników potrafi wyskoczyć choćby 15 cm ponad coping (krawędź pipe`u) stawiam piwo.)

Dodam tylko, że wśród mężczyzn, jeśli nie skaczesz na co najmniej 6m powyżej krawędzi, to lepiej na Igrzyskach się nie pojawiać. Ponieważ właśnie na tej wysokości zawodnicy wykonują swoje ewolucje od straight air, po triple corki, ale o tym za chwilę.


Na pierwszy rzut znów poszły kobiety. No i pustka. A właściwie spory gap do przeskoczenia, ponieważ całą konkurencję zdominowała amerykanka Chloe Kim. Czytając jej osiągnięcia, to praktycznie cały kobiecy Halfpipe to Chloe Kim – i to już od 2016 roku, kiedy wygrała Młodzieżowe Igrzyska Olimpijskie w Lillahammer, nieprzerwanie dominuje. Tutaj mógłbym zakończyć, ale byłoby to trochę nie w porządku. Zwłaszcza, że drugie miejsce zajęła Queralt Castellet z Hiszpanii.

Jak najbardziej zasłużenie, ponieważ jest to najstarsza zawodniczka w stawce (32l), a swoim drugim przejazdem zgarnęła notę 90,25 i jako jedyna (oprócz Cai Xuetong (CHN)) nie zaliczyła upadku na żadnym przejeździe, a swój najlepszy run kończyła bs 9 i fs 9.

U panów to klasyk, jak w turnieju wielkiego szlema. Pojedynek gigantów – Shawn White (USA), Scotty James (AUS), Ayumu Hirano (JPN). Shawn zapowiadający koniec kariery od ostatnich zawodów w LAAX, Scotty, zawodnik który z dokładnością i systematycznością stara się wygrywać tylko najważniejsze eventy, oraz młodziutki (23l) Ayumu notujący już 3 występ na Igrzyskach(!).

Zanim przejdę do naszych bohaterów, dodam tylko, że zupełnie zaskoczył mnie przejazd Kaishu Hirano, który na pierwszej ścianie i to jeszcze od backside`owej krawędzi pobił rekord wysokości skoku na 7,41m (!), poprzedni rekord należał do Shawn`a White`a – 7,3m. Kawał solidnego Methoda godny zapisania w kajeciku ulubionych. Znajdzie się tam też switch method Andre Hoeflicha z Niemiec, zawodnik zapowiadający się na przyszłą gwiazdę tego sportu. Do odrębnego kajeciku ulubionych tricków na pajpie dodam „SW McTwist to McTwist” Tylora Golda (USA).

To co z tym podium?

Shawn w drugim przejeździe posadził swój firmowy repertuar (fs double 14, cab 10, fs5 stalefish, double McTwist 12 i fs 12) dający mu 85pkt. Niestety znalazł się tuż poza podium zajmując 4 lokatę.

Solidny przejazd na niezłej amplitudzie zaliczył Jan Scherrer lądując ostatni trick: switch bs double rodeo alley-op 10 (!). Scotty chyba był faworytem sędziów, ponieważ już w drugim przejeździe otrzymał 92,50 pkt, zresztą za bardzo techniczny przejazd. Jednak nie wiedzieć czemu, o wiele bardziej techniczny 2gi przejazd Ayumu (zaczynał od TRIPLE cork 14!) nie został doceniony – otrzymał jedynie 91.75pkt.

Na szczęście dla Japończyka został mu 3ci przejazd, w którym posadził identyczne tricki, może trochę wyżej, może trochę czyściej i po wyczyszczeniu zaparowanych okularów, sędziowie słusznie ocenili jego przejazd na 96pkt. Dzięki czemu zajął 1 miejsce.

Halfpipe kobiety:

1. Chloe Kim (USA)
2. Queralt Castellet (ESP)
3. Sena Tomita (JPN)

Halfpipe mężczyźni:
1. Ayumu Hirano (JPN)
2. Scotty James (AUS)
3. Jan Scherrer (SUI)

Snowboard – Men’s Snowboard Halfpipe Final | Full Replay | | #Beijing2022:
https://www.youtube.com/watch?v=Wef_mC-0sqI

Nowością w Pekinie była konkurencja Mixed Team Snowboard Cross. Znana już prawie od dekady w Pucharze Świata, jednak po raz pierwszy wprowadzona do repertuaru Igrzysk.

Na czym polega?
16 drużyn składających się z par: kobieta + mężczyzna (max. po 2 drużyny z jednego państwa), startuje na tym samym torze. W pierwszej kolejności startują mężczyźni, ustalając czas. Różnica w czasie między mężczyznami decyduje o kolejności startu kobiet.

Wygląda to trochę jak sztafeta, a bramki startowe dla kobiet otwierają się z opóźnieniem dokładnie takim jak przyjazd mężczyzn na metę. Na przykład: zawodnik z drużyny 1 dojeżdża na metę, a zawodnik z drużyny 2 dojeżdża 1 sekundę po nim. Otwiera się bramka startowa dla zawodniczki z drużyny 1, a sekundę po niej otwiera się bramka startowa dla zawodniczki z drużyny 2 i adekwatnie dla zawodniczek z drużyny 3 i 4. Pierwsza na mecie decyduje o zwycięstwie.


Pogoda podczas zawodów nie należała do najprzyjemniejszych z powodu padającego śniegu, ale nie stanowiło to znaczącego problemu. W finale spotkały się 2 ekipy z Włoch (Omar Visitin z Michelą Moioli oraz Lorenzo Sommariva z Caterina Carpano), po jednej ekipie z Kanady (Eliot Grondin z Meryetą Odine) i Stanów Zjednoczonych (Nick Baumgartner i Lindsey Jacobellis).

Eliot jak zwykle wystartował jak petarda, ale chyba zabrakło mu odpowiedniej wagi, aby utrzymać prowadzenie, ponieważ o wiele mocniej zbudowany Nick zdążył wyjść na prowadzenie, gdzieś w połowie toru. Różnice w czasie dla panów były niewielkie +0,04 +0,23 +0,88, dając niemal równy start paniom.

W ostatnim przejeździe nie zabrakło jednak emocji. Doszło nawet do spektakularnej kolizji – włoszka na jednej ze skoczni w środkowej sekcji lądowała na plecach kanadyjki, na szczęście obeszło się bez większych kontuzji. Natomiast przez cały wyścig ramie w ramie rywalizowały faworytki Lindsay i Michaela. Plasując się na mecie w następującej kolejności:

Mixed Team Snowboard Cross
1. Team USA
2. Team Italy 1
3. Team Canada
4, Team Italy 2

Zwycięzcom gratulujemy 🙂

Snowboard – Mixed Team Snowboard Cross | Full Replay | #Beijing2022
https://www.youtube.com/watch?v=N-MWleD73Sg&t=5264s



Na deser i wisienką na torcie Igrzysk był Big Air i zgodnie z tradycją pierwsze skakały kobiety. Dla przypomnienia: na wynik końcowy składa się suma dwóch najlepszych z trzech skoków. Oprócz doskonałej atmosfery, podobnie jak podczas Slopestylu, jakże miło było popatrzeć na festiwal dabli. Co zrobiło na mnie największe wrażenie, oprócz poziomu prezentowanych tricków?

Na pewno postawa Miyabi Onitsuke (JPN) – w pierwszej próbie zaliczyła bardzo mocną glebę, w sumie można by powiedzieć „po zawodach”, jednak pozbierała się i w drugiej próbie odjechała Cab double 12. Co prawda z revertem, ale i tak wielki szacunek za tą próbę. Drugą Japonkę, która należy do grona moich faworytek – Reira Iwabuchi w ostatniej próbie „rzuciła się na taśmę”, a w zasadzie rzuciła się na triple underflip (!) i o mały włos by go odjechała. Tym samym pchając kobiecy snowboarding na kosmiczny już poziom.

W tym miejscu przechodzimy już do miejsc na podium. 3 miejsce – słusznie/ nie słusznie, niepotrzebne skreślić, zajęła Kokomo Murase (JPN). Dlaczego podaje to w wątpliwość? Otóż, moim zdaniem, sędziowie znów oglądali jakiś inny replay, mocno zawyżając ocenę drugiego skoku japonki – dając 91,50 za płaską fs 10 melon, która wyglądała po prostu zwyczajnie. Zwłaszcza jeśli porównamy ten skok do prze-kozackiego bs double corka Anny Gasser w drugiej próbie, za która dostała tylko 86,75.

Jasne, że można by się przyczepić, że graba złapała dopiero w połowie rotacji, ale dajcie spokój – to był mocno przekorkowany double i to jeszcze w bs stronę. Drugą lokatę zajęła Zoi Sadowski-Synnott odjeżdżając fs double 10 i bs double 10. W trzeciej próbie chciała poprawić nawet na bs double 12, niestety grube i dalekie loty są trudniejsze do wylądowania i próba się nie powiodła.

Ostatnim strzałem Anna Gasser ląduje CAB double 12 (!), trochę w swoim gimnastycznym stylu, ale perfekcyjnie, zgarniając najwyższą notę w konkursie – 95,50.

Na koniec końców, pozostali nam panowie, mierzący się z 4m hopką na 20m „stole”.


Czy był to festiwal w stylu spin-to-win? Owszem.
Czy był atrakcyjny i zróżnicowany? Czemu nie.
Czy były quadriple? No a jak!


Nie ukrywam, że od tych wszystkich obrotów i mi zaczęło kręcić się w głowie. Zapamiętałem jednak kilka fajnych smaczków. Chris Corning (USA) pierwszym trickiem nadał ton zawodom odjeżdżając potężnego bs Quadrlipa, później dwa razy próbował wylądować ten trick Mark McMorris (CAN) niestety bez sukcesu.

Mistrz obrotów i kreatywnych spinów na stoku Marcus Kleveland (NOR) w pierwszej próbie zakręcił bs 18, żeby zupełnie odwirować mainstreamowe tricki i 2 razy próbował Nollie DoubleCork (10 wylądowane i 14 „lekko podparte”). Co zdecydowanie mi się spodobało.

Chyba najbardziej stylowego tripla wrzucił Otsuka Takeru (JPN) – Cab Triple 18 z Indynosebone z notą 95,00 (!) Niestety dwie pozostałe próby miał podparte. Na 3 miejscu w konkursie znalazł się nie kto inny jak Max Parrot (CAN) – lądując jak w „tutorialu z YouTube`a” Cab triple 18 i fs triple 16.

Drugie miejsce zawdzięcza długo przytrzymanym grabom Mons Island (NOR) wirując fs 18 i bs 16. Natomiast złoto zgarnął 17 letni Su Timing z Chin, potwierdzając tym samym teorie Spin-to-win, wykręcając fs 1800 tailgrab i bs TripleCork 1800.

Big Air kobiety:
1. Anna Gasser (AUT)
2. Zoi Sadowski-Synnott (NZL)
3. Kokomo Murase (JPN)

Big Air mężczyźni:

1. Su Yiming (CHN)
2. Mons Roisland (NOR)
3. Max Parrot (CAN)


Snowboard – Men’s Big Air Final | Full Replay | #Beijing2022:
https://youtu.be/2mBBReqIGc8

Snowboard – Women’s Big Air Final | Full Replay | #Beijing2022:
https://youtu.be/BCWZ1mA3x14

I na tym kończy się przygoda z Igrzyskami Olimpijskimi w Pekinie.
Snowboard awansował na kolejny poziom zwariowania, zwłaszcza kobiecy. Dziewczyny dały również pokaz prawdziwego ducha sportu jakim jest snowboard, wielokrotnie ciesząc się z sukcesu rywalek, z udanych i nieudanych prób nowych tricków.

Sędziowie zabawili się w gwiazdy niektórych konkurencji dostarczając nam nie lada emocji. Było trochę loterii, ale może właśnie na tym to wszystkim polega.

Jak dla mnie bardzo fajnie oglądało się całe snowboardowe show i przy każdej relacji trochę zagryzałem wargi, trochę się bulwersowałem, ale wielokrotnie podnosiłem ręce w górę w geście ekscytacji. Było super. Narodziły się nowe legendy a stare zdążyły się pożegnać – choć kto wie, kogo znów zobaczymy za 4 lata.


Największa zwyciężczynią i tak zapisze się 18-letnia Eileen Gu z Chin (a może ze Stanów:P) która zgarnęła złoto za Halfpipe, Big Air i srebro za Slopestyle – z tymże narciarski 🙂

Autor tekstu: Igor Świeczak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.