Zimą żyję deską. Ale kiedy śnieg znika, ten sam głód grawitacji zostaje — i przesiadam się na rower. Enduro to dla mnie najbliższy letni krewny snowboardu: znowu jedziesz w dół, znowu czytasz teren przed sobą, znowu szukasz linii, rytmu i tego momentu, w którym koło (albo deska) tylko muska podłoże.
Dlatego jak co roku robię w naszej serii „Co robią snowboardziści latem” odcinek, który najbardziej czuję — o bikeparkach i o tym, na czym się po nich jeździ.

Enduro, czyli snowboard, tylko że latem
Enduro to jazda, w której liczy się przede wszystkim zjazd, ale rower musi też dać radę podjechać o własnych siłach albo wjechać wyciągiem. Stąd pełne zawieszenie (tzw. full), długi skok amortyzacji rzędu 150–170 mm i geometria, która dodaje pewności na stromiznach. Jeśli przesiadasz się z deski, poczujesz się jak w domu szybciej, niż myślisz — bo bikepark działa dokładnie jak stok zimą: na górę wyciągiem, a Ty zjeżdżasz raz za razem, pracując nad techniką i odwagą.
Archetypem roweru enduro jest w moim odczuciu Trek Slash — 29-calowa maszyna z 170 mm skoku i konstrukcją z wysoko położoną osią obrotu wahacza, stworzona do stromych, kamienistych i korzennych zjazdów oraz do bikeparków. Jeśli jednak szukasz jednego roweru na wszystko — lokalne single, góry i okazjonalny bikepark — bardziej uniwersalny będzie trailowy Trek Fuel EX, z nieco krótszym skokiem i lżejszym, bardziej wszechstronnym charakterem.

Co z deski przenosi się na rower
Pierwszy dzień w bikeparku po latach na desce był dla mnie zaskoczeniem — nie dlatego, że było trudno, tylko dlatego, jak wiele rzeczy już umiałem, choć nigdy wcześniej nie robiłem ich na rowerze. Najważniejszy jest balans i praca bioder. Na snowboardzie cały czas centrujesz ciężar nad deską i prowadzisz ruch od środka ciała — na rowerze działa to identycznie: stoisz na pedałach jak na desce, kolana i łokcie miękkie, a ciężar wędruje tam, gdzie chcesz skierować maszynę.
Drugą rzeczą jest czytanie terenu z wyprzedzeniem. Zjeżdżając na desce, patrzysz tam, dokąd jedziesz, a nie pod nogi — i w bikeparku to samo spojrzenie kilka metrów do przodu sprawia, że bandy i hopki nagle układają się w płynną całość. Trzecia sprawa to bandy: pumpowanie i wybieranie zakrętów bandą to dokładnie ten sam mechanizm, co cięcie zakrętu na śniegu — ładujesz krawędź (oponę), a ona oddaje Ci prędkość. Jedyne, czego naprawdę trzeba się douczyć od zera, to praca z hamulcami i kontrola w powietrzu nad hopami. Resztę masz już w nogach.
Moje TOP 3 na teraz
Polska scena grawitacyjna w ostatnich latach eksplodowała — mamy już kilkanaście porządnych ośrodków z wyciągami. Gdybym jednak miał wskazać miejsca, które dziś dają mi najwięcej frajdy i najlepiej nadają się na start oraz progres, byłaby to ta trójka.
Skolnity (Wisła)
Dla mnie najlepszy punkt wejścia w bikepark. Skolnity stawia na trasy flow i rodzinny, przyjazny charakter — z kolejką krzesełkową dowożącą pod górę i liniami o rosnącej trudności: Zielonym Zygzakiem na rozpędzenie, Niebieską Falą na pierwsze hopki i Czerwoną Strzałą dla tych, którzy chcą więcej. To miejsce, w którym najłatwiej złapać płynność, nauczyć się czytać bandy i poczuć, o co w tej zabawie chodzi — bez stresu, że od razu wpadniesz na coś ponad swoje siły.
Złoty Groń (Istebna)
Przebudowany w ostatnim czasie i, moim zdaniem, jeden z najlepszych poligonów do progresu w kraju. Patronat nad miejscówką objął Szymon Godziek — medalista Red Bull Rampage — i to czuć: obok zielonego singla i niebieskiej trasy flow z sensownymi hopami jest czerwona linia pod skoczków oraz dirt park z miękkimi, bezpiecznymi lądowaniami. Sześcioosobowa kanapa z hakami na rowery wwozi pod górę w jakieś pięć minut, więc dzień schodzi na samej jeździe, a nie na staniu w kolejce. Jedyne, czego tu jeszcze brakuje, to typowo naturalne, zjazdowe single — ale do nauki latania nad hopami trudno o lepsze miejsce.
Szczyrk
Gdy chcę dużych przewyższeń i długich przejazdów, jadę do Szczyrku. To największy bikepark w Polsce, część rozbudowanego kompleksu w rejonie Bielska-Białej, z gondolą i kanapą dowożącymi na trasy o naprawdę zróżnicowanym charakterze. Znajdziesz tu legendarne, długie linie łączące naturalne sekcje z perfekcyjnie wybudowanymi bandami i skoczniami — od wariantów dla średniozaawansowanych po techniczne kąski dla doświadczonych. To miejscówka na cały dzień (albo i weekend), z mocnym zapleczem noclegowym i gastronomicznym pod ręką.
Pozostałe bikeparki w Polsce, które warto znać
Poza moją trójką jest jeszcze kilka ośrodków, które spokojnie zasługują na wpisanie do kalendarza. Prawie wszystkie leżą na południu kraju i zimą działają jako stacje narciarskie — latem zamieniają wyciągi w windę dla rowerzystów.
➤ Kasina (Kasina Wielka) — absolutna czołówka i serce polskiej sceny grawitacyjnej. Kolej krzesełkowa, ekipa Dirt It More dbająca o trasy i najważniejsze zawody downhillowe w kraju. Pełen przekrój: od płynnej, łagodnej „Zielonej Doliny”, przez niebieską „Air Line” pełną hopek, po czarne, techniczne linie DH. Świetne miejsce na progres od zera do ścigania.
➤ Czarna Góra (Stronie Śląskie) — sudecki gigant z szybką 6-osobową kanapą i ponad 20 km tras o bardzo różnym charakterze — od rodzinnych, przez flow, po naturalne, „korzenne” linie i potężne skocznie. Jest strefa dla dzieci, są trasy dla e-bike’ów, wypożyczalnia i szkoła. Raj dla średniozaawansowanych i mocnych riderów.
➤ Joy Ride Bike Park Kluszkowce (Czorsztyn-Ski) — malowniczo położony nad Jeziorem Czorsztyńskim. Trasy Green Line i A-Line dla amatorów, Free Ride i Downhill dla zaawansowanych, a do tego Joy Ride Bike Festival — jedno z największych wydarzeń MTB w Polsce. Podłoże potrafi być kamieniste, ale wjazd wyciągiem jest krótki, więc jeździsz intensywnie.
➤ Słotwiny Arena (Krynica-Zdrój) — około 10 km zróżnicowanych, jednokierunkowych tras — zielona, dwie niebieskie i wymagająca czerwona w stylu flow/enduro — startujących z górnej stacji 6-osobowej kolei z uchwytami na rowery. Obok drewniana wieża widokowa z panoramą Beskidu Sądeckiego. Bardzo dobra opcja na rodzinny wypad z okolic Krakowa.
➤ Stożek (Wisła) — kultowa, jedna z najbardziej znanych tras w Polsce, na której od lat inauguruje się cykl Pucharu Polski DH. Może nie najdłuższa, ale wymagająca i bogata w zróżnicowane sekcje — klasyk dla fanów downhillu.
➤ Koninki (Ostoja Górska, Gorce) — trasa zjazdowa z Góry Tobołów (blisko 1000 m n.p.m.): szybkie, płynne fragmenty leśne przeplatane technicznymi, kamienistymi odcinkami i sztucznymi przeszkodami. Do tego dobre zaplecze noclegowo-gastronomiczne i klimat.
➤ Mosorny Groń (Zawoja) — u stóp Babiej Góry; z górnej stacji 4-osobowej kanapy (ok. 1045 m n.p.m.) startuje zróżnicowana trasa prowadząca lasem i wprost zboczem. Parking tuż przy dolnej stacji i rozbudowana baza noclegowa w pobliżu.
➤ Góra Żar (Międzybrodzie Żywieckie) — ceniona wśród zjazdowców, z urozmaiconą trasą i osobną, łatwiejszą linią naszpikowaną mniejszymi i większymi skoczniami. Specyfiką jest naziemna kolej szynowa oraz świetne widoki ze szczytu.
➤ Kurza Góra (Kurzętnik, Warmia) — największy i najbardziej profesjonalny bikepark w północnej Polsce — ratunek dla wszystkich, którzy mają daleko w góry. Świetna baza dla riderów z Trójmiasta, Torunia, Bydgoszczy i Olsztyna.
Jaki rower pod bikepark? Tak to widzę
Sprzęt dobierasz pod to, jak i gdzie chcesz jeździć — dokładnie jak deskę pod warunki. Oto jak rozkładam to na modele Trek’a, które znajdują się w ofercie mybike.pl:
Trek Fuel EX
Jeden rower do wszystkiego (trail + okazjonalny bikepark): Trek Fuel EX. Wszechstronny full trailowy, który uciągnie lokalne single, górskie wycieczki i lżejsze zjazdy w parku.
Dobry wybór, jeśli dopiero wchodzisz w świat full’i albo chcesz jednej maszyny na maksimum sytuacji.


Trek Slash
Mocne enduro i poważne zjazdy: Trek Slash. 170 mm skoku, wysoka oś obrotu, mieszane koła — stworzony do stromych, technicznych tras, dropów, dużych prędkości i właśnie bikeparków.
To rower dla kogoś, kto traktuje zjazdy serio i chce zapasu możliwości w trudnym terenie.


Trek Powerfly ⚡︎ Full Suspension
Więcej zjazdów i dłuższe wyjazdy — wersje elektryczne: jeśli wyciąg nie wszędzie dowozi albo po prostu chcesz nabić więcej okrążeń, e-MTB robi robotę.
Trailowy Trek Powerfly FS z napędem Bosch Performance Line CX (85 Nm) i baterią 625 Wh wwiezie Cię na górę bez zadyszki, a do enduro i bikeparku celowałbym w Trek Rail+ — e-enduro z 160 mm skoku, regulowaną geometrią i ogromnym akumulatorem 800 Wh, który starcza na naprawdę długi dzień w terenie.


Cały przekrój modeli — od trailowych fulli po elektryki — znajdziesz w jednym miejscu: rowery Trek w mybike.pl. Jak masz wątpliwości co do rozmiaru ramy albo ustawień zawieszenia pod swoją wagę, najlepiej wpaść i pogadać — to oszczędza mnóstwo zgadywania.
Zanim pojedziesz
Kilka rzeczy, które robią różnicę między dobrym a sfrustrowanym dniem w parku: sprawdź godziny otwarcia i ceny karnetu danego ośrodka (część działa głównie w weekendy), zabierz porządny kask — najlepiej pełny, typu full face — oraz ochraniacze kolan i łokci. Jeśli nie masz jeszcze własnego sprzętu, większość dużych miejscówek ma wypożyczalnie i często instruktorów, więc spokojnie zaczniesz od zielonej trasy i pożyczonego roweru.
Bo tak naprawdę chodzi o to samo, co zimą na desce: wjechać na górę, wybrać linię i lecieć w dół z uśmiechem od ucha do ucha. Latem po prostu robisz to na dwóch kółkach. Widzimy się na trasie.








