Dobór dechy – 7 ważnych kroków!

    Jak dobrać deskę? Do nosa, do brody, a może od pępka do potylicy? Wszystkie te magiczne sposoby już dawno odeszły do lamusa. 

Moja pierwsza rada brzmi następująco: jeśli wszedłeś do sklepu w celu zakupu deski, a sprzedawca podstawia Ci ją pod brodę – UCIEKAJ! Gość nie ma pojęcia co robi, więc nie ma szans dobrze doradzić. 

1.WAGA
Większość producentów desek podaje przedział wagowy dla danego modelu w danej długości. Jeśli się w nim mieścisz oznacza to, że deska będzie pod Tobą działać. Będzie się dobrze prowadzić i nie będzie przesadnie łatwo ją złamać. 

Jeśli jesteś za lekki, to deska będzie trudna w manewrowaniu i nie odda wystarczającej ilości popa. Jeśli jesteś za ciężki, to dla odmiany deska będzie niestabilna. Przedziały wagowe są w ścisłej korelacji z długościami desek. 

2. DŁUGOŚĆ 
Jeśli ktoś powiedział Ci, że najlepszą długością będzie dla Ciebie np. 154, to jest to kolejny mit, który spokojnie może wylądować w koszu. 

Posłużę się tu moim przykładem. Pomoże to w uświadomieniu Wam, jak mało ma znaczenia sam wzrost przy wyborze deck’a. 
Mam 170cm wzrostu i ważę 60kg. Najdłuższą deską na jakiej ostatnio jeździłem jest LibTech Doughboy Shredder 195cm, najkrótszą dla odmiany był Ride Twin Pig 142cm. Obie deski pode mną działały. No może powinienem być nieco cięższy do tego LibTecha. 

Jeśli w danym, wybranym przez Ciebie modelu mieścisz się w dwóch długościach czeka Cię dodatkowy wybór. Jeśli skusisz się na deskę krótszą, będzie ona „sprytniejsza” i będzie się nią łatwiej manewrowało. Jeśli wybór padnie na dłuższy wariant, to trzeba będzie nieco bardziej przyłożyć się do inicjacji skrętu, ale za to deska będzie miała więcej krawędzi efektywnej i będzie lepiej trzymać na twardym śniegu. Wybór należy do Ciebie. 

Jeśli na samej desce nie ma danych dotyczących wagi ridera, warto zajrzeć na stronę producenta. 

3. SKILL
Ważną sprawą przy wyborze deski jest określenie swoich umiejętności. Dla początkujących riderów polecam wybór raczej krótszej i o niższym flexie (czyli miękka-średnia). Do tego, jeśli chodzi o profil, to najlepszym wyborem będzie flat lub hybryda. Taka deska pozwoli na szybki i bezstresowy progres w nauce. Dla kogoś zaawansowanego, lubiącego ścigać się z narciuchami, najlepszy będzie długi i kierunkowy camber. 

Ponownie – warto zainteresować się tym, co sam producent ma do powiedzenia. Wystarczy rzucić okiem na naklejkę na desce. Tam z łatwością znajdziesz diagram wskazujący stopień zaawansowania dla którego deska będzie odpowiednia. 

4. PŁEĆ 
Mars vs Venus? Venus vs Mars!
Zdecydowanie polecam dobieranie snowboardu do płci. Nie chodzi tu o ładne graficzki, dopasowane do kobiecych czy męskich upodobań. Z resztą nie jest ładne to, co ładne, tylko to co się komu podoba. 

Ponieważ “nieco” różnimy się pod względem budowy, to i deski są konstrukcyjnie “nieco” inne. Nawet w przypadku odpowiednika męskiej deski – damska będzie inaczej taliowana, będzie miększa. Taka deska będzie miała inaczej wyskalowane przedziały wagowe. To wszystko dzieje się dlatego, aby sprzęt był bardziej dopasowany do warunków fizycznych. 

Nic oczywiście nie stoi na przeszkodzie, aby kobieta jeździła na męskiej desce, ale watro pamiętać o konsekwencjach takiego wyboru.

5. STYL 
W kolejce, do określenia co kupić, już czeka: styl jazdy. Tylko jibbing? Pierwsze linie w świeżym śniegu, a może jazda po stoku i chill ze znajomymi? 
W tej kolejności wyliczając, masz deskę freestylową, freeridową i all mountain. Na szczęście większość desek i ich nowoczesnych konstrukcji czerpie z każdego stylu po trosze i nie koniecznie trzeba mieć dziesięć desek (jednak zasada n+1 też tu działa 🙂 ).

Oczywiście, jeśli któraś z wymienionych powyżej pozycji pociąga Cię najbardziej, to deski o właśnie takim przeznaczeniu powinieneś szukać. 

Dla kogoś, kto jest na początku swojej drogi polecam deskę all mountain – z jednej strony pozwoli spróbować wszystkiego, z drugiej nie będzie na tyle wyspecjalizowana, żeby przeszkadzać w nauce jazdy, czy pierwszych trików. 

6. SZEROKOŚĆ
Ważnym aspektem jest szerokość deski. Jeśli rozmiar twojej nogi przewyższa US 12 ( Euro 46), to warto pomyśleć o desce poszerzanej, zwanej WIDE (przy długości czasem zdarza się dopisek “W”).

Jeszcze kilka lat temu wszyscy wystrzegali się wide’owych desek jak ognia. Nic w tym dziwnego, bo przypominały drzwi od kibla bez odrobiny talii. Efekt był tego taki, że skręcanie nią wymagało nie lada krzepy. 
Wraz ze zmianą jaką przeszły buty wiodących marek (zmniejszył się obrys zewnętrzny), również deski typu wide zmieniły swój charakter. Zwyczajowo ten sam model deski, o tej samej długości, w wersji szerokiej i zwykłej różni się około 4-10mm. 

Nie trzeba więc dłużej się ich obawiać. Niektórzy wręcz z premedytacją wybierają wersje szerokie, tak aby mieć więcej wyporności w kopnym śniegu. 

7. INNE, ALE NIE MNIEJ WAŻNE RZECZY

Dopasowanie do butów i wiązań. To często pomijana zależność. Pamiętaj jednak, że sparowanie miękkich butów i wiązań ze sztywną i wymagającą deską sprawi, że deska nie będzie się słuchać, a cała zabawa będzie kosztowała Cię więcej wysiłku i ukradnie całą przyjemność. Odwrotne sparowanie jest mniej dokuczliwe, ale często bezsensowne.  

System mocowania wiązań – tu warto zwrócić uwagę czy nie chcemy przypadkiem połączyć systemu Burtona – Chanel z wiązaniami, które nie są do tego przystosowane i odwrotnie, czyli EST z klasycznymi insertami. Tradycyjne cztery śruby również mogą przysporzyć problemów. Część wiązań mocowana jest na mini disc. Jeśli w desce inserty rozstawione są co 4, a nie co 2 cm, to połączenie ich nie będzie możliwe.

Jeśli wciąż targają tobą wątpliwości, odwiedź swój dobry, lokalny sklep snowboardowy i zasięgnij porady. Niestety od czytania porad rodem z forum internetowych może rozboleć się głowa…mnie czasem boli.

P. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *