Z całego cyklu o letnich alternatywach dla snowboardu ten odcinek jest chyba najbardziej oczywisty. Wakeboard to najbliższa kuzynka naszej zimowej deski — stoisz bokiem, masz wiązania, tniesz krawędzią i robisz te same graby, które znasz ze snowparku. Sam pływałem na wyciągu kilka razy i za każdym razem wychodziłem z wody z tą samą myślą: to jest snowboard, tylko mokry.

Nie jeżdżę regularnie — latem częściej znajdziecie mnie na fali albo na surfskacie — ale jeśli miałbym wskazać sport, w którym snowboardzista poczuje się jak u siebie już pierwszego dnia, to właśnie wakeboard. A dobra wiadomość jest taka, że w Polsce działa dziś kilkadziesiąt wakeparków i prawie na pewno któryś z nich jest mniej niż godzinę drogi od Twojego domu.
Dlaczego snowboardzista łapie wakeboard szybciej niż ktokolwiek inny
Zacznijmy od tego, co się przenosi jeden do jednego. Pozycja na desce jest ta sama: stoisz bokiem do kierunku jazdy, goofy albo regular — dokładnie tak, jak na śniegu. Wiązania trzymają obie stopy na sztywno, więc deska reaguje na pracę bioder i kolan identycznie jak snowboard. I najważniejsze: jeździ się na krawędziach. Kiedy na wyciągu chcesz odjechać w bok od liny, dociążasz krawędź i tniesz wodę dokładnie tym samym ruchem, którym robisz skręt na twardym stoku. Nawet słownictwo jest wspólne — frontside, backside, indy, melon, 180, 360. Wakeboardziści zresztą nie kryją, że połowę swojej kultury trikowej pożyczyli ze snowboardu.

Co jest inne? Dwie rzeczy. Po pierwsze start: zamiast wstać i pojechać w dół stoku, wychodzisz z wody, ciągnięty przez linę — i to jest moment, w którym większość ludzi zalicza pierwsze wywrotki. Trik polega na tym, żeby nie walczyć z liną, tylko pozwolić się wyciągnąć, z ugiętymi nogami i ciężarem z tyłu. Po drugie ciągły napęd: na snowboardzie napędza Cię grawitacja, na wake’u lina, która cały czas ciągnie Cię do przodu. Trzeba się nauczyć pracować z tym naciągiem, zwłaszcza w zakrętach wyciągu. Ale uczciwie — snowboardziści, których widziałem na wyciągach, zwykle po jednej, dwóch sesjach jeździli już spokojnie po całym torze, podczas gdy ludzie bez doświadczenia z deską potrzebowali na to całego weekendu. Czucie krawędzi i balans boczny robią gigantyczną różnicę.
Jest jeszcze jeden bonus, o którym mało się mówi: wakeboard latem realnie poprawia zimową jazdę. Praca na przeszkodach — boxach i sliderach ustawionych na wodzie — to niemal identyczny ruch jak jib w snowparku, tylko upadek boli dużo mniej, bo lądujesz w wodzie. Wielu polskich zawodników freestyle’owych traktuje wyciąg jako letni trening.
Skąd się wziął wakeboard? Krótka historia
Wakeboard, jak większość sportów deskowych, urodził się z surfingu. W połowie lat 80. surferzy z Kalifornii i Florydy zaczęli ciągać za motorówkami małe deski surfingowe — tak powstał tzw. skurfer, którego nazwę spopularyzował Tony Finn około 1985 roku. Skurfer nie miał jeszcze porządnych wiązań i wymagał niemal surferskiej równowagi. Przełom przyszedł na początku lat 90., kiedy Herb O’Brien i jego firma Hyperlite wypuścili pierwszą kompresyjnie formowaną deskę o neutralnej pływalności — cieńszą, z wiązaniami, zaprojektowaną pod triki. Wtedy też przyjęła się nazwa wakeboarding, od ang. wake — fali kilwateru za motorówką, z której skakano jak z rampy. W 1996 roku wakeboard zadebiutował na X-Games i wystrzelił na cały świat.

Druga, równoległa historia to wyciągi. Elektryczny wyciąg nart wodnych wymyślił niemiecki inżynier Bruno Rixen, który już na początku lat 60. uruchomił pierwszą instalację — dziś nazwiska Rixen i Sesitec znajdziecie na tabliczkach większości polskich wyciągów. To właśnie wyciąg kablowy zdemokratyzował ten sport: nie potrzebujesz motorówki za kilkaset tysięcy, tylko biletu za kilkadziesiąt złotych. W Polsce boom zaczął się około 2010 roku, kiedy powstały pierwsze duże, pełnowymiarowe tory, a po nich dziesiątki mniejszych wyciągów dwusłupowych. Dziś polscy riderzy zdobywają medale mistrzostw Europy, a nasze wakeparki goszczą zawody międzynarodowej rangi.
Dwa rodzaje wyciągów — co wybrać na początek
Zanim przejdziemy do listy, jedno rozróżnienie, które warto znać. Wyciąg pełnowymiarowy (full size, 4–6 słupów) to zamknięta pętla o długości 600–1000 metrów, po której jeździ jednocześnie kilka–kilkanaście osób — jak orczyk, który nigdy się nie kończy. Wyciąg dwusłupowy (tzw. system 2.0) to lina rozpięta między dwoma masztami, jeździ jedna osoba, a operator kontroluje prędkość i może zatrzymać linę po Twoim upadku. Na naukę system 2.0 jest zwykle wygodniejszy — operator dopasuje start do Ciebie i nie musisz płynąć do brzegu po każdej glebie. Duży tor to z kolei prawdziwa jazda: dłuższe przejazdy, zakręty, więcej przeszkód i klimat sesji z ekipą.
Najciekawsze wakeparki w Polsce
Central Wake Park — Głowno k. Łodzi
Największy kompleks w kraju i jedyny w Polsce wyciąg 6-słupowy marki Sesitec: 800-metrowa pętla z kilkunastoma przeszkodami, do tego osobne tory 2.0 do nauki. Na miejscu domki, pumptrack, skatepark i strefa relaksu — miejsce, do którego jedzie się na cały weekend, nie na godzinę.



Wake Zone Stawiki — Sosnowiec
Przez wielu uważany za najlepszy wakepark w Polsce i regularne miejsce zawodów wysokiej rangi. Pełnowymiarowy, 750-metrowy wyciąg Rixen 5.0 plus szkoleniowy system 2.0, przeszkody na światowym poziomie, plaża i beach bar nad jeziorem Stawiki. Obowiązkowy punkt dla riderów ze Śląska.



Wake Family — Brwinów pod Warszawą
Pół godziny od centrum stolicy: 5-słupowy Rixen i dwa tory 2.0 dla początkujących, do tego centrum testowe sprzętu, joga, boiska i pizza z pieca. Jeden z najlepiej zorganizowanych parków w kraju — wspominałem o nim już przy okazji odcinka o deskorolkach, bo działa tam też fajna społeczność.

Rueda Wakepark — Nielisz na Lubelszczyźnie
Duży, 6-słupowy wyciąg Sesitec z przeszkodami plus dwa regulowane tory 2.0 do nauki. Na miejscu noclegi i rozbudowana strefa chillout, a lokalne zawody Rueda Battle przyciągają riderów z całej Polski. Idealny kierunek na wake’owy urlop we wschodniej części kraju.



Wakepark Margonin — Wielkopolska
Jeden z pionierów — duży wyciąg Rixen działa tu od 2010 roku, a pętla o długości niemal kilometra należy do najdłuższych w Polsce. Spokojna, płaska woda jeziora Margonińskiego, przeszkody, szkółka wakeboardowa i zaplecze noclegowe tuż obok. Z tej szkółki wyszła zresztą mistrzyni Europy w wakeboardzie.

Wyciąg Szczecinek — jezioro Trzesiecko
Klasyk polskiej sceny i jeden z najdłuższych wyciągów w Europie, położony nietypowo, bo praktycznie w centrum miasta, w otoczeniu zabytkowego parku. Popularny zarówno wśród wakeboardzistów, jak i narciarzy wodnych.

A poza tym? Wyciąg znajdziesz niemal wszędzie
Powyższa szóstka to czołówka, ale mapa jest dużo gęstsza — w Polsce działa dziś kilkadziesiąt wakeparków, głównie w systemie 2.0:
- Warszawa i okolice: Wawa Wake, Wake Love Konstancin, Wake Farma, 2WAKE, Wake Up Radzymin, Wake & Skate Książenice, Wakepark Zalesie, Wakepark Płock;
- Kraków i Małopolska: WakePoint na Bagrach, WakePark Kryspinów, Wakeboard Dwudniaki pod Tarnowem;
- Trójmiasto i Pomorze: Wake Bay w Gdyni, Wake It Park w Skarszewach, wyciągi w Kościerzynie i Sierakowicach;
- Wielkopolska: WakeSpot Owińska, Wake City Stęszew, Kuwaka w Pobiedziskach, wyciągi w Sierakowie i Śremie;
- Łódzkie: Wake & Roll Park, Wake Mik Brothers w Łasku, WakePark Młynek w Tuszynie;
- pozostałe regiony: Wakepark Bydgoszcz, duże wyciągi Rixen w Lublinie, Augustowie, Ostródzie i na Szelmencie, Wake Park Moryń na Pomorzu Zachodnim i wiele innych.
Lista zmienia się co sezon — pojedyncze wyciągi znikają, ale co roku otwiera się kilka nowych. Przed wyjazdem sprawdźcie aktualne godziny na profilu konkretnego parku, bo poza wakacjami wiele obiektów działa tylko popołudniami i w weekendy.
Pierwszy raz na wyciągu — praktyczne minimum
- Sezon trwa mniej więcej od maja do września; najcieplejsza woda i pełne godziny otwarcia to lipiec–sierpień.
- Sprzęt wypożyczysz na miejscu — deska, kamizelka i kask są dostępne w każdym profesjonalnym parku, a kamizelka i kask są obowiązkowe.
- Ceny są przystępne: godzina pływania z wypożyczeniem sprzętu to zwykle kilkadziesiąt złotych, a wiele parków oferuje pakiety z instruktorem na start.
- Zarezerwuj slot online z wyprzedzeniem — w lipcowe weekendy popularne parki potrafią być zapchane.
- Na start powiedz obsłudze, że jeździsz na snowboardzie — operator ustawi łagodniejszy start, a Ty skup się na jednym: proste ręce, ugięte nogi, ciężar z tyłu i nie ciągnij liny do siebie.
Mokry snowboard na wyciągnięcie ręki
Ze wszystkich letnich sportów, które sprawdzam w tym cyklu, wakeboard ma najniższy próg wejścia dla snowboardzisty: infrastruktura jest wszędzie, sprzęt czeka na miejscu, a Twoje zimowe nawyki pracują na plus od pierwszej minuty. Ja przy swoich kilku podejściach za każdym razem bawiłem się świetnie — i choć serce ciągnie mnie latem bardziej do fali, to wyciąg za miastem traktuję jak snowpark awaryjny: zawsze pod ręką, zawsze działa. Jeśli zimą tęsknisz za deską, nie musisz czekać do grudnia. Wystarczy pojechać nad najbliższe jezioro.
Sprawdź też pozostałe odcinki cyklu „Co robią snowboardziści latem?”: enduro i bikeparki w Polsce, deskorolka, surfskate i longboard, wingfoil, mountainboarding, skoki na poduchę oraz ile kosztuje wyjazd snowboardowy latem na lodowiec.




