
Nad Pacyfikiem rozwija się jedno z najsilniejszych El Niño w historii pomiarów, a portale już piszą o „zimie stulecia”. Zamiast zgadywać, policzyliśmy: jak wypadła każda z dwunastu polskich zim z El Niño od 1982 roku. Wyszedł z tego jeden bardzo wyraźny wzorzec — i jedna rzecz, która może go wywrócić.
Punkt wyjścia: gdzie jesteśmy w sierpniu 2026
El Niño to okresowe ocieplenie wód powierzchniowych w centralnej i wschodniej części równikowego Pacyfiku. Mierzy się je wskaźnikiem Niño-3.4 — odchyleniem temperatury powierzchni oceanu od normy w wyznaczonym prostokącie między 5°S a 5°N. Próg zjawiska to +0,5°C, próg „silnego” to +1,5°C.
Stan na 10 sierpnia 2026: tygodniowy Niño-3.4 wynosi +2,6°C, a oficjalny trzymiesięczny wskaźnik ONI za okres maj–lipiec +1,39°C. Amerykańskie Centrum Prognoz Klimatycznych (NOAA CPC) utrzymuje status El Niño Advisory i szacuje szansę na bardzo silne zdarzenie jesienią i zimą 2026/27 na ponad 90%. Szczyt ma przypaść między listopadem a styczniem — czyli dokładnie w środku sezonu.
Zdarzenia tej klasy występują raz na 15–20 lat. W ciągu ostatnich czterdziestu lat mieliśmy cztery: 1982/83, 1997/98, 2015/16 i 2023/24. Do tej czwórki jeszcze wrócimy, bo to najważniejsza liczba w całym tym tekście.

Dlaczego Europa jest najsłabszym ogniwem w tym łańcuchu
Zanim przejdziemy do liczb, trzeba uczciwie powiedzieć jedno: El Niño działa mocno i przewidywalnie na Pacyfik, obie Ameryki, Australię i Indonezję. Tam korelacje są silne, dobrze zbadane i użyteczne prognostycznie. Europa leży na końcu bardzo długiego kabla.
Sygnał dociera do nas telekoneksją — kaskadą, w której ocieplony Pacyfik wzmacnia konwekcję nad równikiem, ta pogłębia Niż Aleucki, stamtąd fale planetarne wędrują w górę do stratosfery, osłabiają wir polarny, a osłabienie wraca w dół nad Atlantyk i przekłada się na ujemną fazę Oscylacji Północnoatlantyckiej (NAO). Każdy z tych kroków ma własną niepewność, a wynik na końcu jest odpowiednio rozmyty.
Do tego dochodzi rzecz, o której media milczą, bo psuje narrację: sygnał odwraca się w trakcie zimy. Wczesna zima w latach El Niño to zwykle wzmożona sztormowość nad północnym Atlantykiem — czyli u nas łagodnie, mokro i wietrznie. Dopiero późna zima daje kanoniczną odpowiedź, czyli ujemne NAO i chłodne anomalie w Europie Północnej. Grudzień i luty mogą wyglądać jak dwa różne sezony.
Dwanaście zim, jedna tabela
Zestawiliśmy wszystkie sezony zimowe z El Niño od 1982 roku. Kolumna ONI to wskaźnik dla okresu grudzień–luty według NOAA, kolumna po prawej — jak ta zima wypadła w Polsce według danych IMGW-PIB.
| Zima | ONI | Siła | Przebieg w Polsce |
|---|---|---|---|
| 1982/83 | +2,2 | bardzo silne | Łagodna, dodatnia anomalia |
| 1986/87 | +1,2 | umiarkowane | Bardzo mroźna. Styczeń 1987 miejscami ze średnią miesięczną poniżej −10°C |
| 1991/92 | +1,6 | silne | Wyraźnie łagodna |
| 1994/95 | +1,0 | umiarkowane | Łagodna |
| 1997/98 | +2,4 | bardzo silne | Łagodna — i bez ani jednego dużego rozpadu wiru polarnego |
| 2002/03 | +0,9 | umiarkowane | Najzimniejsza zima XXI wieku w Polsce, ok. −3°C wobec normy 1971–2000 |
| 2006/07 | +0,7 | słabe | Skrajnie ciepła, praktycznie bezśnieżna |
| 2009/10 | +1,5 | silne | Mroźna i rekordowo śnieżna. Ostatnia zima, w której wszystkie trzy miesiące były poniżej normy |
| 2014/15 | +0,5 | bardzo słabe | Ciepła |
| 2015/16 | +2,5 | bardzo silne | Bardzo ciepła i uboga w śnieg. Krótkie zimne wtargnięcie na początku stycznia |
| 2018/19 | +0,7 | słabe | Ciepła, mało śniegu |
| 2023/24 | +1,8 | silne | Rekordowo ciepła — lokalnie ponad +3°C wobec normy 1991–2020. Luty 2024 z anomalią +5,8°C |
Wartości ONI za NOAA CPC. Charakterystyki polskich zim na podstawie danych i opracowań IMGW-PIB (linki na końcu artykułu).
Cztery super El Niño, cztery ciepłe zimy
To jest ten wzorzec, po który przyszliśmy. Bilans całej tabeli: z dwunastu zim dziewięć było w Polsce cieplejszych od normy, trzy wyraźnie chłodniejsze. Sam w sobie nie jest to wynik szokujący — przy trendzie ocieplenia większość zim wypada dziś ciepło niezależnie od Pacyfiku.
Znacznie mocniejsze jest to, co dzieje się na górnej półce siły. Wszystkie cztery zdarzenia klasy „super” — 1982/83, 1997/98, 2015/16 i 2023/24 — przyniosły w Polsce zimy ciepłe i ubogie w śnieg. Bez wyjątku. A rok 2026/27 zapowiada się właśnie na taki sezon.
Cztery przypadki to za mało na dowód statystyczny i trzeba to powiedzieć wprost. Ale to jest jedyna spójna zależność w całym zestawieniu, więc ignorowanie jej byłoby myśleniem życzeniowym.
Trzy mroźne wyjątki i to, co je łączy
Trzy zimy wyłamały się z porządku: 1986/87, 2002/03 i 2009/10. Każda z nich zapisała się w polskiej pamięci pogodowej — druga jako najzimniejsza tego stulecia, trzecia jako ostatnia naprawdę śnieżna.

Skala tej ostatniej robi wrażenie z dzisiejszej perspektywy. W sezonie 2009/10 średnia 90-dniowa grubość pokrywy śnieżnej w Białymstoku wyniosła 27 cm — czyli w tamtym sezonie w Białymstoku leżało średnio więcej śniegu niż w Zakopanem, stacji, która normalnie prowadzi w tych zestawieniach.
I teraz najciekawsze: żadna z tych trzech zim nie miała El Niño klasy super. ONI wynosił odpowiednio +1,2, +0,9 i +1,5. To zjawiska umiarkowane i silne, ale nie ekstremalne. Zależność „im mocniejsze El Niño, tym mroźniejsza zima w Polsce” nie tylko nie działa — dane sugerują raczej odwrotność.
Prawdziwym rozgrywającym jest wir polarny
Statystyka mówi jedno, ale mechanizm mówi coś ważniejszego: El Niño nie decyduje o polskiej zimie bezpośrednio. Decyduje o niej stratosferyczny wir polarny — wirująca „ściana” zimnego powietrza nad Arktyką, która przy pełnej sile trzyma mróz zamknięty na północy, a przy załamaniu wypuszcza go na kontynenty.
Według NOAA średnia reakcja wiru polarnego na dotychczasowe zdarzenia El Niño to osłabienie w drugiej połowie zimy i podwyższone prawdopodobieństwo nagłego ocieplenia stratosferycznego (SSW) — czyli tego załamania. Badania Butlera i współpracowników pokazują jednak rzecz kluczową dla nas: anomalie temperatury nad Europą w latach El Niño są dodatnie albo ujemne w zależności od tego, czy do SSW doszło. Nad Ameryką Północną sygnał El Niño jest czytelny niezależnie od stratosfery. Nad Europą — nie.
Innymi słowy: to samo El Niño może dać nam luty 2024 (rekordowe ciepło i deszcz) albo luty 2010 (mróz i pełne stoki). Zjawisko przesuwa kostkę, ale nie rzuca za nas. I żeby zamknąć pokusę prostych analogii — podczas wielkiego El Niño 1997/98 nie doszło do ani jednego dużego SSW.
Pułapka, w którą wpada większość porównań
Czytając zestawienia zim, warto sprawdzać jedną rzecz: wobec jakiej normy liczona jest anomalia. Starsze opracowania używają okresu 1971–2000, nowsze 1991–2020. Nowsza norma jest o mniej więcej stopień wyższa, więc ta sama zima „wygląda chłodniej” w nowszym odniesieniu. Porównywanie liczb z dwóch baz bez korekty to najczęstszy błąd w internetowych rankingach zim.
Drugie tło jest jeszcze ważniejsze. Od 1951 roku średnia roczna temperatura w Polsce wzrosła o ponad 2°C, a trzydziestolecie 1995–2024 jest najcieplejsze w historii pomiarów. To znaczy, że El Niño nakłada się dziś na inny punkt startowy niż w 1987 roku. Chłodna anomalia o tej samej wartości bezwzględnej daje dziś mniej dni ze śniegiem niż czterdzieści lat temu — po prostu dlatego, że częściej ląduje po ciepłej stronie zera. Dla porównania: w sezonie 2019/20 na większości polskich stacji synoptycznych pokrywa śnieżna nie wystąpiła w ogóle albo tylko sporadycznie.
Co z tego wynika dla planowania sezonu
Nie jest to prognoza — na horyzoncie kilku miesięcy nikt uczciwy nie powie, ile spadnie śniegu i kiedy. To rozkład prawdopodobieństw wynikający z danych powyżej:
- Grudzień i początek stycznia — najbardziej prawdopodobny scenariusz to pogoda łagodna, wilgotna i wietrzna, z opadami w formie deszczu na nizinach. Wczesnozimowa sygnatura El Niño to sztormowość, nie mróz. Planowanie wyjazdu na polskie stoki na przełom roku obarczone jest w tym sezonie większym niż zwykle ryzykiem.
- Druga połowa zimy — tutaj rośnie szansa na odwrócenie. Późnozimowy sygnał El Niño sprzyja ujemnemu NAO i napływom z północy, a ryzyko SSW jest podwyższone. Podwyższone nie znaczy jednak przeważające — to wciąż mniejszościowy scenariusz.
- Alpy przed polskimi górami — przy śródziemnomorskiej ścieżce niżów, typowej dla El Niño w czwartym kwartale, południowe i wschodnie masywy alpejskie zwykle wychodzą lepiej niż Karpaty. Austria wschodnia i Włochy północne to w takim układzie bezpieczniejszy zakład niż Beskidy.
- Elastyczność zamiast wczesnej rezerwacji — jeśli masz wybór, w tym sezonie warto zapłacić trochę więcej za możliwość zmiany terminu niż zablokować datę w listopadzie. Rozrzut możliwych scenariuszy jest większy niż w typowym roku.
I rzecz na koniec, którą łatwo zgubić w tabelach: zima 2009/10 zdarzyła się mimo silnego El Niño, nie dzięki niemu. Statystyka opisuje rozkład, a nie los konkretnego sezonu. Sprawdzać będziemy stan wiru polarnego od listopada — bo to on, a nie Pacyfik, napisze ostatni akapit tej historii.
Źródła
- NOAA Climate Prediction Center — ENSO Diagnostic Discussion
- NOAA Climate.gov — El Niño and the stratospheric polar vortex
- National Weather Service — El Niño and La Niña Information
- IMGW-PIB — Obraz zimy w Polsce 1995–2025
- IMGW-PIB — Raport „Klimat Polski 2024″ (PDF)
- IRI Columbia University — ENSO Quick Look
- ECMWF — Impact of ENSO on European Climate (PDF)
- Ineson i in., Atmospheric Science Letters 2026 — Prediction of European Winter 2023/24: Influence of a Strong El Niño
- npj Climate and Atmospheric Science — Future changes in the wintertime ENSO–NAO teleconnection
- npj Climate and Atmospheric Science — Multidecadal variability of the ENSO early-winter teleconnection to Europe
Dane aktualne na 14 sierpnia 2026. Status ENSO aktualizowany jest przez NOAA CPC w drugi czwartek każdego miesiąca.


